Przechodź przez piekło, aż z niego wyjdziesz

Zawsze jarałam się, że mam porzadek na fejsbuku. Że wypieprzam ze znajomych osoby, które mnie denerwują. Że mam polubione strony, które mnie pozytywnie nastrajają. I tak dalej. Ale ostatnio czytając jakiś wpis człowieka, który z samorozwoju uczynił swoją pracę, a który ociekał szczęściem człowieka, który nawet na sekundę nie przestaje myśleć o tym, żeby dać sobie z tym spokój, pomyslałam, że to jednak trochę kiepskie jest. Wiecie. Takie tęczowe rzygi. Ja wiem, że to jest ludziom potrzebne, a być może ja to trochę przedawkowałam. Ale pomyślałam sobie, że gdyby Bukowskiego ktoś tak indoktrynował, to nie miałam dzisiaj takiego zajebistego zdjęcia w tle na profilu.

Mam tendencję do słomianego zapału, o czym przekonać się mogą wszyscy, którzy zaczęli czytać moje wypociny, które w pewnym momencie przestały napływać. Straciłam wenę. Nie wiedziałam o czym pisać, bo chociaż na każdy temat mam wyrobioną opinię, to nie układała się ona w słowa pisane. Byłam zła i na siebie, i na wszystko, co nie szło po mojej myśli. I myślałam sobie, że co ja miałabym pisać na moim internetowym wyrzucie sumienia? Że ludzie są głupi, a świat i okoliczności złe? Nie na tym miało to polegać. Fakt, ludzie bywają tak tępymi strzałami, że ich biografie powinno się drukować najładniejszym fontem w Wordzie i zafoliowane wywieszać na przystankach autobusowych dla przestrogi. Ale świat? Kurcze, przecież to nie jest tak, że świat jest teraz zły. Kto inny go tworzy, jeśli nie ludzie? Tacy sami ludzie z pretensjami do wszystkiego i wszystkich, a nierzadko też do siebie, że nie robią czegoś, co mogliby robić.

I kiedy zaczęłam ostatnio dostawać powiadomienia, że sporo ludzi odwiedza stronę Żywy Poradnik, pomyślałam sobie, że mimo tego, że nie bardzo podchodziły mi tematy na tyle uniwersalne, żeby można je było tu umieścić, to chcę coś napisać. Bo mimo wszystko czuję, że to co robię ze swoim życiem nadaje się do tego, żebym mogła nad wyrost przypisywać sobie to miano. I nic mnie w tym bardziej nie uczłowiecza, jak to, że sama w to wątpiłam i wątpię. Obiektywnie patrząc, jest dobrze. Subiektywnie bywa bardzo chujowo, ale w myśl dewizy Churchilla, z którą ostatnio zapoznał mnie mój straszy i mądrzejszy kolega, przejdę przez to. Z podniesionym czołem i w obecności Was.

A jeśli nie będę, to bez pardonu możecie kopniąć mnie w dupę, jak spotkacie na uczelni/mieście, albo w wiadomości prywatnej/komentarzu. Bo wiecie. Nie mam zapędów, by edukować miliony, ale oprócz tego, że to pisanie zbiera moje myśli, to mam nadzieję, że może też dać Wam inne, albo to samo, ale odświeżone, spojrzenie na to, co się dzieje z nami wszystkimi.

Reklamy
Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s