Sprzeczajmy się!

Generalnie boimy się kłócić, żeby czegoś nie spieprzyć, bo „zawsze może być gorzej”. I słusznie. Bo żeby do kłótni nie doszło trzeba sobie zdawać sprawę, że gorzej być może, ale czasem może być też o wiele, wiele lepiej. Sprzeczka to taka prekłótnia, albo ja wiem – alternatywna wersja rozwiązywania problemu – w której bez eskalacji złych emocji, używając języka „ja” i wyrażając swoje uczucia dochodzimy do rozwiązywania sporów. Albo i nie. Ale przynajmniej się na siebie nie darliśmy i nie wyzywaliśmy od imbecyli. To już coś.

Kłótnia zawsze pozostanie dla mnie wyżywaniem się na sobie, dawaniem upustu napięciom, ostrymi słowami, obrażaniem się i żywieniem urazy. Uczciwa kłótnia? Wbrew temu co mówi pan Fischaleck takowa nie istnieje, bo to przecież nic innego jak kontrolowana sprzeczka.

Jeśli nam to pomoże zaklinajmy rzeczywistość, że sprzeczka jest lepsza od kłótni. I nie bójmy się jej. Wbijmy sobie do głowy, że sprzeczki są potrzebne, że trzeba się do siebie odzywać i nie pozwalać na wszystko. Jeśli związek ma przetrwać długo, to musi też przetrwać różnice zdań, zgoła odmienne emocje, uczucie złości i zawiedzenia. Myślę, że gdy dwoje ludzi jest zbyt blisko siebie to po prostu nie ma bata, żeby się nie ścierali. Jak tego nie robią to albo są mentalnym rodzeństwem albo tłumią to w sobie tak bardzo, że nie ma co w ogóle razem być, bo jak kiedyś wybuchną to nie będzie już ani osoby wybuchającej, ani powodującej wybuch, ani połowy osiedla, na którym się znajdowali.

Gdy Ci na kimś zależy – sprzeczaj się z nim. Sprzeczaj się z nim tak długo, aż poznacie się na tyle, że nawet nie zauważycie, że się sprzeczacie, tylko uznacie to za zwykłą poważną rozmowę. Spieranie się jest wyrazem docierania. To trochę jak z nowo postawionym domem, który musi się osadzić na gruncie. Ale nie wymuszaj sporów. Nie wynajduj problemów z kosmosu. Nie rań drugiej osoby.

Jestem pewna, że wiesz jak unikać kłótni, tak samo jak wiem, że masz w sobie na tyle rozumu, żeby to ogarnąć, gdy już się zdarzy coś niechcianego i niedobrego. Wiem, że nie wywalisz wszystkich pretensji naraz, będziesz dozować komunikaty, mówić o sobie a nie „BO TY TO ZAWSZE PLE PLE PLE”, a gdy przyjdzie czas zaczniesz na nowo żartować.

Zasadniczo jeśli idzie o rozwiązywanie sporów to traktuj bliźniego swego jak siebie samego. Czy coś.

Reklamy
Zwykły wpis

2 myśli w temacie “Sprzeczajmy się!

  1. Mon pisze:

    A moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak uczciwa kłótnia, bo nawet jeśli jest kompromis to zawsze każdy stara się wyciągnąć z niego dla siebie jak najwięcej. I już samo słowo kłótnia nie kojarzy się z niczym co mogłoby chociaż przypominać konstruktywną rozmowę, z której oboje wyciągamy wnioski.

    • Czyli się zgadzamy! Jesteś swoim ziomeczkiem 🙂

      Moim zdaniem właśnie słowo „sprzeczka” jest o wiele lepsze, bo nie ma tego negatywnego zaplecza, a sugeruje raczej coś błahego, żeby nie powiedzieć nieistotnego. A nie od dzisiaj wiadomo, że kto zmienia swój język, automatycznie zmienia swoje myślenie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s