Czerwone światło/Zielone światło

Stoisz w korku. Albo na chodniku. Przebierasz nogami albo uderzasz palcami o kierownicę. Gapisz się na czerwone światło i myślisz, że jak będziesz patrzeć wystarczająco niemruganiowo to się zmieni na zielone. Ale zapominasz o jednym – nie jesteś mentalistą.

Ani panem, który ustawiał te światła. Ani wróżką, która siedzi w ich środku i zmieniając pozycje podświetla konkretny kolor. Ale dobrze wiedzieć, że czasami jesteś tym mentalistą, mądrym panem od świateł i wróżką. Kiedy chodzi o Twój własny mózg.

To, że możesz wszystko słyszałeś. To, że nie ma rzeczy niemożliwych też. Ale nie bardzo w to wierzysz bo wolisz gapić się na czerwone światło czekając aż samo zniknie. Nie sztuką jest wziąć kamień i walnąć nim w czerwone światło, żeby przestało świecić. Chociaż dla mnie jest bo jak próbuję rzucić na wprost to trafiam się w lewe ramię. Tak czy owak – to nie rozwiąże problemu, bo sztuką jest znaleźć rozsądne wyjście z tej sytuacji. Albo przynajmniej się postarać myśleć o czymkolwiek co Ci ułatwi Ci zdążenie na czas po tym jak te światła już miniesz.

Możesz się czegoś na błędach nauczyć. Możesz wstawać wcześniej, żeby się nie denerwować, że się spóźnisz przez cholerne czerwone światło na zajęcia albo znaleźć inną drogę niż tą, którą jeździsz zazwyczaj. Gorzej z sytuacjami, które dzieją się w Twojej głowie.

Bo rzeczywistość to jedno, a Twoje spojrzenie na to – to drugie.

Gdy cokolwiek Ci się przydarzy – myśl zielonym światłem. Rozwiązaniami, nie problemami. Możliwościami,  a nie blokadą. Nie krytykuj, nie gap się bez sensu, nie pogrążaj w złym nastroju, nie myśl, że nic nie da się zrobić. Bo da się zrobić. Jeśli sądzisz, że jesteś tym co jesz to czemu nie widzisz, że zachowujesz się tak, jak myślisz?

Jeśli ukierunkowujesz swoje myślenie na to, że coś się stanie to nie ma innego wyjścia – stanie się. Jeśli myślisz, że masz gigantycznego pecha w życiu to nawet jeśli wygrasz czwórkę w Totka, wysyłając swój pierwszy w życiu kupon to uznasz, że jesteś nieziemskim pechowcem bo można było wygrać piątkę. Nie widzisz, że niektórzy klepią codziennie po kuponie. Od dwudziestu lat. I nie wygrali nic. Filtrujesz rzeczywistość tak, żeby pasowała do tego, co o niej myślisz myślisz.

Tego dnia, którego założyłam na fejsiku fanpage zrobiłam na obiad zapiekankę z cukinii, która tak naprawdę nie była tak rewelacyjna, jakbym chciała. Ale była dobra. Nawet zainspirowała mnie do tego, żeby napisać notkę o małych sukcesach. Czy tytuł wpisu z tamtego dnia byłby taki sam gdybym skupiła swoją uwagę na tym, że dość paskudnie (bo w kształcie sierpa) poparzyłam się jak wyciągałam zapiekankę z piekarnika?

Reklamy
Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s