O kamieniach. Na szczęście nie nerkowych

Kojarzycie koncepcję kamieni życia? Czytałam o niej w Tam, gdzie spadają anioły Terakowskiej jakoś w gimbazie, a może nawet w podsbazie. W każdym razie wtedy, kiedy czułam się fest mądra, że czytam takie „dorosłe” książki. Swoją drogą, nienajgorsza proza. Ale to i tak te kamienie życia zapamiętałam najbardziej. I to one wywarły na mnie wtedy tak piorunujące wrażenie, że pamiętam o nich do dziś.

Czytaj dalej

Reklamy
Zwykły wpis

Przechodź przez piekło, aż z niego wyjdziesz

Zawsze jarałam się, że mam porzadek na fejsbuku. Że wypieprzam ze znajomych osoby, które mnie denerwują. Że mam polubione strony, które mnie pozytywnie nastrajają. I tak dalej. Ale ostatnio czytając jakiś wpis człowieka, który z samorozwoju uczynił swoją pracę, a który ociekał szczęściem człowieka, który nawet na sekundę nie przestaje myśleć o tym, żeby dać sobie z tym spokój, pomyslałam, że to jednak trochę kiepskie jest. Wiecie. Takie tęczowe rzygi. Ja wiem, że to jest ludziom potrzebne, a być może ja to trochę przedawkowałam. Ale pomyślałam sobie, że gdyby Bukowskiego ktoś tak indoktrynował, to nie miałam dzisiaj takiego zajebistego zdjęcia w tle na profilu.

Czytaj dalej

Zwykły wpis

Sygmatyzm-za-pan-bratyzm

Gdy się czymś ekscytuję, z wszystkich domowników rozumie mnie tylko moja siostra. Kiedy na uczelni opowiadam śmieszną historyjkę, Dorotka zawsze mówi: Jeszcze raz, tylko teraz spokojnie. A kiedy się stresuję, czasami muszę pomóc sobie rękami, żeby wydobyć z krtani słowa. Wiem też, że czasami jak jestem zmęczona i nie zmuszam się do otwierania w miarę szeroko buzi, nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć.

Czytaj dalej

Zwykły wpis

W idealnym świecie

Tak bardzo zastanawiamy się z kim chcemy spędzić życie, wyliczając cechy tej osoby, że aż zapominamy, że tak naprawdę osobą, z którą spędzimy całe życie jesteśmy my sami.

Tak bardzo chcemy wiedzieć wszystko o innych – kto z kim co kiedy i gdzie, że nie mamy czasu pomyśleć, że o sobie wszystkiego nie wiemy.

Lubimy podróżować ale mało kto z nas widzi jaka niezwykła i niewymagająca dużych finansowych środków jest podróż w głąb siebie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis

Sprzeczajmy się!

Generalnie boimy się kłócić, żeby czegoś nie spieprzyć, bo „zawsze może być gorzej”. I słusznie. Bo żeby do kłótni nie doszło trzeba sobie zdawać sprawę, że gorzej być może, ale czasem może być też o wiele, wiele lepiej. Sprzeczka to taka prekłótnia, albo ja wiem – alternatywna wersja rozwiązywania problemu – w której bez eskalacji złych emocji, używając języka „ja” i wyrażając swoje uczucia dochodzimy do rozwiązywania sporów. Albo i nie. Ale przynajmniej się na siebie nie darliśmy i nie wyzywaliśmy od imbecyli. To już coś.

Czytaj dalej

Zwykły wpis